niedziela, 24 marca 2013

Jedwab, kaszmir...jestem tego warta

Dziś znów niedziela i znów przepiękna pogoda! Ostatnio słońce świeci
tylko w weekendy :-). I dobrze! Można miło spędzić czas na świeżym
powietrzu razem z rodziną, a w środku tygodnia nie bardzo jest na to
czas. Lecz mimo, że już prawie koniec marca, to zima nie odpuszcza.

Słońce już dawno wysoko na niebie, a jest ciągle 8 stopni mrozu.
W takiej zdrowej pogodzie popołudniowe bieganie będzie jeszcze lepiej smakować.
Już się niemogę doczekać!

Nadszedł czas na mój pierwszy post o modzie i stylizacji! Uwielbiam to!
Mój styl jest zależny od okoliczności, czasem bardziej sztywny, czasem
na luzie. Zawsze jednak wkrada się trochę elegancji. Nie idę ślepo za
obowiązującymi trendami, wręcz przeciwnie. Nie lubię tego, co noszą
wszyscy.

Uważam, że każdy powinien znaleźć swój własny styl, a nie upodabniać się do
tłumu. Klasyka jest ponadczasowa. I przede wszystkim dobra jakość!

Mam ogromną słabość do szlachetnych tkanin, dobrych butów, torebek
i dodatków. Wiem, ile najwyższa jakość kosztuje w sklepach. Tak szczerze
mówiąc, w moim mieście niewiele jest takich sklepów. Niestety króluje
chińszczyzna! Poza tym to nie sztuka wejść do nieprzyzwoicie drogiego
sklepu i wydać majątek na gotową stylizację.

Największa zabawa w wyszukiwaniu niezbyt drogich rodzynków
w lumpeksach i na aukcjach internetowych, za które w normalnym sklepie
zapłacilibyśmy krocie! Niekiedy wymagają przeróbek, ale w tym też jest
cała przyjemność.

Dziś przedstawię Wam jedną stylizację, taką na co dzień,

lecz złożoną z cudownej jakości części składowych :-), przełamanych odrobiną
zwyczajności.








W rolach głównych wystąpili:
- angielski płaszcz ze szlachetnego moheru, kupiony w lumpeksie,  do
którego doczepiłam kołnierzyk z futra karakuł (dostałam od szwagierki,
jako pozostałość od jej kurtki)
- sweterek w romby - w 100% wykonany z kaszmiru, wygrzebany w sklepie
z odzieżą używaną
- plisowana spódnica z jedwabnego szantungu, również z lumpeksu
- pasek skórzany z mosiężną klamrą ( z second handu)
- włoskie kozaki skórzane, kupione zeszłej wiosny na przecenie. Cena
regularna była dość wysoka
- długie rękawiczki z miękkiej skóry - prezent od męża
- torebka - gwiazda sesji :-). Prawdziwy rodzynek, nieczęsto udaje się
takie spotkać. Kupiona w sklepie z odzieżą używaną. Wykonana ze skóry
krokodyla, ręcznie robiona.  Wiem, wiem, że teraz mnóstwo osób jest
przeciwko dodatkom wykonanym z egzotycznych skór, ale ta torebka tak się
do mnie uśmiechała wśród starych ubrań. Jakże miałam jej nie kupić
:-). Musiałam ją odnowić, bo była mocno zniszczona i matowa.
Wyczyściłam preparatem do skór, zaimpregnowałam, wypastowałam i
wypolerowałam. Musiałam także uzupełnić rzemykowe szwy. Teraz jest
piękna i niepowtarzalna!
- zielona czapka z Funk'n'Soul - pożyczona od Olimpii :-)

Pragnę zaznaczyć rzecz bardzo ważną: wiele pięknych ubrań
znajdujących się w mojej szafie, a pochodzących ze sklepów z odzieżą
używaną dostałam od mojej ukochanej szwagierki Doroty. Kobieta ta
posiada niesamowity
" szósty zmysł" i ledwie wejdzie do lumpeksu, podświadomie wie, gdzie
wisi lub leży w wielkiej stercie używanych ubrań jedwabna bluzeczka lub
kaszmirowa kamizelka. Dziękuję Ci moja droga! :-). Nie masz pojęcia,
jak ja to doceniam!

Mam nadzieję, że spodobała Wam się stylizacja. Jeśli nawet nie jest w
Waszym guście, to i tak zachęcam, abyście szukały pięknych ubrań
dostosowanych do Waszego stylu nie tylko w sklepach z nową odzieżą.
To bardziej czasochłonne, lecz radość z pięknej jedwabnej apaszki lub
futrzanej czapki za niewielkie pieniądze będzie bezcenna. Jesteście
warte pięknych rzeczy, a wcale nie musicie płacić za nie wygórowanej
ceny. Można ubierać się oryginalnie i z klasą, za naprawdę nieduże
pieniądze!

7 komentarzy:

  1. Jak pięknie wyglądasz (jak zawsze)!!!! A nawet moja czapka się przydała... Czekam na kolejne piękne stylizacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Droga Joanno wyglądasz jak zwykle uroczo i przepięknie. Jak ja bym chciała posiadać takie zdolności jak Wy i wyczarować coś.... z niczego.... Te sposoby są rewelacyjne i fantastycznie jak ktoś potrafi to wszystko połączyć. Brawo.
    Bużka Monia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrowienia dla Doroty. Czy ja się mogę kiedyś wybrać z Wami na takie zakupy??????

    OdpowiedzUsuń
  4. `a propos co Pani robiła na dworcu???

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano zdjęcia robiła :-) . A na zakupy oczywiście możemy iść razem, lecz trudno się umówić, ponieważ to wyskakuje spontanicznie, gdy jest czas. A jego niestety ciągły deficyt. I dziękuję za pochwałę :-), bo dużo wewnętrznej walki mnie kosztowało występowanie po drugiej stronie obiektywu :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu!!! Brak mi słów... Nic więcej nie napiszę :))
    Chyba staniesz się moim autorytetem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za ujęcie mnie w "Asiowym" blogu-to jest bardzo miłe i dziękuję Asi,że mnie też opisała:)No cóż dziewczyny- po prostu uwielbiam jedwab,kaszmir,norki i jak tylko mogę wspomagam Asi garderobę takimi perełkami...Co ja piszę-to nie perełki,a brylanciki.Już mam uszykowaną (na "zajączka") dla Asi bluzeczkę(Tommy Hilfiger - 100 % silk )w kolorowe paseczki-tylko nic nie mówcie Asi,że ją dostanie:)
    Monia i Asia - jak będziecie chciały to możemy zrobić sobie wiosenny spacerek - szlakiem lumpeksów - jestem do dyspozycji.
    Pozdrawiam i gratuluję super sesji - więcęj zdjęć poprosimy!

    OdpowiedzUsuń